|
Leżą na chodniku dwa pawie. Jeden zagaduje drugiego: - Co ty taki smutny? - Dziewczyna mnie puściła... - Do czego służy wykałaczka? - Jak sama nazwa wskazuje do wydłubywania kału. Przychodzi dziewczyna do spowiedzi. - Grzeszę co noc - mówi do księdza. - Ale jak? - pyta spowiednik. - No.. rozbieram się... leżę naga... i tak wodzę paluszkiem... - I co?! - pyta ksiądz. - Najpierw piersi..., później schodzę niżej... niżej... niżej...najniżej... - I co...?! I co dalej...?! - I wydłubuję brud spomiędzy palców i wącham. Facet do ekspedientki: - Poproszę rolkę papieru toaletowego. - Jaki kolor? - Pani da biały, sam walnę odcień. - Poproszę dwa kilo kału. - Co? - Gówno! - Jaka jest technologia produkcji "Twiksów"? - Zesrać się w stringi. Pierwszy rok na Akademii Medycznej. Profesor kończy wykład i zadaje studentom pracę domową: - Proszę państwa jutro zajmiemy się badaniem kału. Proszę wziąć słoiczki i niech każdy z państwa je wypełni odpowiednią zawartością. Następnego dnia studenci przychodzą na wykład z kałem w słoikach. Niestety jeden zapomniał. Biedny bał się ochrzanu od profesora, więc szybko pobiegł do toalety i narobił do słoika. Przychodzi zadowolony na salę wykładową i siada na miejscu. Profesor zaczyna sprawdzać czy każdy przyniósł wypełniony słoik. Podchodzi w końcu do zapominalskiego studenta i patrzy na słoik, który jest cały zaparowany, gdyż zawartość jeszcze nie zdążyła ostygnąć. Pyta go: - Proszę pana, a co to jest? - No jak to co panie profesorze to jest moja praca domowa. Na co profesor odpowiada: - O nie, nie, mój drogi, to jest zerżnięte na przerwie. Idą dwaj faceci. Jednemu zachciało się srać i poszedł pod drzewo. Złapała go policja: - Tu nie wolno srać! Za karę zapłacisz 5 pln! - Ale mam tylko 10! - To idź wymień. Facet myśli i woła kolegę: - Ej Stefan, chodź się wysrać, ja stawiam!!! Skacowany sąsiad wraca do domu wieczorem. żona nie chce go wpuścić, a że chce mu się strasznie pić, puka do drzwi sąsiadów. Otwiera mu ich mały synek, i mówi, że rodziców nie ma w domu. Skacowany sąsiad prosi o szklankę wody. Chłopczyk przynosi mu, a on wypija duszkiem. Prosi o nastepną. Malec przynosi, ale tylko pół. - Dlaczego tylko pół? - dziwi się sąsiad. - Mały jestem, do kranu nie dosięgnę, a z sedesu już wszystko wybrałem. - Marysiu znowu zepsułaś powietrze?? - Nie Janeczku!! To z ust!! Bal maskowy. Wszyscy uczestnicy przebrani w najróżniejsze stroje. Z wyjątkiem faceta, który przyszedł w zwykłym garniturze i krawacie tylko miał usta całkowicie wypełnione majonezem. Wszyscy zachodzili w głowę za cóż on jest przebrany, aż wreszcie pani, która z nim tanczyła zdecydowała się zapytać: W odpowiedzi facet nacisnął palcami policzki i powiedział: - Ja proszę pani jestem przebrany za krostę. Rozmawia dwóch górali: - Baco, a zjedlibyśta gówno za sto złotych? - Za sto złotych? za sto złotych, powiadacie, za sto złotych ... ano zjodłbym. - To zjedz, dom Ci sto złotych. Baca zjadł, wziął kasę i się odzywa: - A wy baco, zjedlibyście gówno za sto złotych? - No... za 100 złotych? Hmmm ... ano zjodłbym. - To zjodojcie. No i zjad drugi baca gówno. Dostał stówę. Tak siedzą dalej i jeden się odzywa: - Wicie co? Mnie się tak cosik zdaje, żeśmy się tego gówna za darmo najedli. Dziura w dupie spotkała wróżkę, i ta ją pyta, jakie ma życzenia. No to dziura w dupie powiedziała, że chce być słowikiem. No i wróżka zmieniła ją w słowika. Dziura w dupie, pardon, słowik podfrunął na drzewo. Przelatuje obok wróbelek i woła: - Cześć, dziuro w dupie! - Nie widzisz że jestem słowikiem??! - To zaśpiewaj. - Prrrrrrrt! Kolejne strony: 1 | 2 | 3 | 4 | 5obleśne kawały, obleśne dowcipy
|