|
- Mam najszybszą rękę na Dzikim Zachodzie!! - krzyknał piekielny Buffallo Bill. - A ja tam wolę dziewczyny... - szepnął Cichy Mortimer. Kowboj wraca z świeżo upieczoną małżonką z kościoła, jadą bryczką. Nagle koń się potyka przy wyjeździe na drogę. Kowboj mówi pod nosem, acz stanowczo : - Raz! Za jakiś czas koń potknął się znowu, kowboj: - Dwa! Przy zjeździe na rancho koń potknął się po raz kolejny, kowboj mówi: - Trzy! Po czym zsiadł z kozła i strzelił mu w łeb. Żona zaczyna krzyczeć: - Zwariowałeś??? Co ty wyprawiasz, nasz najlepszy koń...!! A kowboj: - Raz! Billowi rozchorował się koń. Nie wiedział, co z nim zrobić, pojechał więc po pomoc do sąsiada. - Hey John, co zrobiłeś, kiedy twój koń się rozchorował? - Dawałem mu olej rycynowy. Bill pojechał więc do domu, nalał oleju do wiadra i napił konia. Rano wchodzi do stajni, a koń - martwy. Wkurzony pognał do Johna. - Hey John, dałem koniowi oleju rycynowego, a on padł. - Mój też... Na terytorium Indian położono drogę żelazną. Wódz postanowił osobiście powitać pierwszy przyjeżdżający pociąg. Stanął na torach podniósł rękę w geście powitania a lokomotywa... nawet nie zwolniła i przejechała po nim jak po łysej kobyle. Ciężko ranny wódz odzyskuje przytomność w swoim kipi, gdy nagle słyszy zza ściany narastający gwizd. Zrywa się na równe nogi, wyskakuje na zewnątrz, patrzy a tu czajnik z gwizdkiem. Zrzuca go na ziemię, kopie, depcze, wali toporkiem. Żona wypada za nim wołając: - Uspokój się, co robisz??? A wódz na to: - Zabić gnidę póki mały!!! Przychodzi kowboj do saloonu i mówi do barmana: - Jedno piwo! Barman nalał i pchnął po blacie w stronę klienta. Po drodze małpa złapała kufel, upiła trochę i naszczała do pełna... Kowboj wypił i zamówił drugie piwo, ale sytuacje się powtórzyła. Po czterech piwach kowboj nie wytrzymał i pyta barmana: - Czemu małpa szczy do piwa...? - Nie wiem, spytaj pan pianisty to jego małpa. Kowboj podchodzi do śpiącego pianisty: - Czemu małpa szczy do piwa? A pianista śpiewając: - Czemu małpa szczy do piwa...! Czemu małpa szczy do piwa...! W jednym z miasteczek na dzikim zachodzie był saloon gdzie wszyscy spluwali na podłogę. Pewnego dnia szeryf się wkurzył, że taki gnój robią, wstawił do saloonu beczkę i zarządził, że od teraz wszyscy mają pluć do beczki, a nie na podłogę. No i tak jakiś czas pluli aż się beczka zapełniła. Wtedy zaczęli robić różne konkursy, np. kto wyciągnie z beczki monetę gołą ręką to moneta jego. Pomysły były różne aż pewnego dnia ktoś wpadł na pomysł, że dla tego który wypije całą beczkę będzie nagroda w postaci $100. Suma niemała więc i zgłosił się śmiałek. Zleciało się całe miasteczko i patrzą, gość podnosi beczkę i zaczyna żłopać te plwociny. W połowie beczki wszystkich już totalnie zemdliło i krzyczą do niego, że ma przestać, niech bierze te $100 tylko żeby już skończył bo się porzygają. A gość nic, złopie dalej... Kiedy skończył pić odstawił beczkę. Wszyscy się go pytają czemu nie przestał, przecież i tak te $100 byłoby jego. Na to gość odpowiada: - Próbowałem przestać, ale wszystko było w jednym kawałku... Kowboje w saloonie grają w karty. W pewnej chwili jeden z nich zrywa się od stołu i krzyczy: - Któryś mnie oszukuje! Miałem w rękawie piątego asa i ktoś mi go podpieprzył! Do wodza Apaczów przychodzi młody Indianin i pyta: - Dlaczego wszyscy Amerykanie mają takie ładne imiona, tylko my, Indianie mamy takie brzydkie? - Brzydkie? Czy nie podoba Ci się moje imię - Orle Pióro? - Podoba. - A imię Twego brata, Wielkiego Niedźwiedzia? - Podoba. - To dlaczego zawracasz mi głowę Śmierdzący Mokasynie? Przez step jadą trzej kowboje. Nagle John pyta: - Bill, ile jest dwa razy dwa? - Cztery. John wyciąga pistolet i zabija Billa. Trzeci kowboj pyta: - Dlaczego go zabiłeś? - Za dużo wiedział! Właściciel saloonu w Kansas City zwraca się z pretensjami do Szybkiego Billa: - Pan zastrzelił mojego najlepszego barmana! - Przepraszam, nie wiedziałem. Niech mi go pan dopisze do rachunku! W pociągu, w jednym przedziale jadą Indianin i kowboj. Kowboj pali fajkę i puszcza kółka z dymu. Nagle odzywa się Indianin: - Jeszcze jedno słowo i w pysk!!! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy mają koszule w kratę. - Poczekaj, zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz juz widzisz o którego mi chodzi?? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawiają córka i matka na Dzikim Zachodzie: - Mamo, Bill się na pewno ze mną ożeni! - Oświadczył ci się? - Nie, ale już zastrzelił swoja żonę! Kolejne strony: 1 | 2dziki zachód kawały, dziki zachód dowcipy, kawały o dzikim zachodzie, dowcipy o dzikim zachodzie
|